Świat
się zmienił i to, jak powiadają niektórzy, wcale nie na lepsze.
To jednak tylko słowa malkontentów, możesz być pewien.
Rozsiądź się wygodnie, a zaraz opowiemy ci historię o tym, jak
wszystko co znałeś zostało rozbite w pył i odbudowane na nowo od
fundamentów.
Za
drugiego Króla Piratów uważa się Monkey D. Luffy'ego, zwanego
"Słomianym Kapeluszem". Co do tego nie ma żadnych
wątpliwości. I chociaż jego sława narodziła się wiele lat temu,
do dzisiaj to imię powtarzane jest z czcią zaraz po jego
poprzedniku - Gol D. Rogerze, przezywanym "Złotym". Jest
to także dla wielu czarny dzień w historii świata.
Tego
dnia, którego data przepadła niestety, umykając pamięci
historyków, załoga Słomianego Kapelusza niemal dotarła do kresu
Grand Line. Kilkaset mil morskich przed Raftel - ponoć ostatnią,
najbardziej niedostępną wyspą całego New World - rozgorzała
bitwa morska na niewiarygodną, niespotykaną dotąd skalę.
Większość sił Marines ściągnięto do tego celu na New World, w
bitwie brały udział nawet najniższe prestiżem oddziały, oraz najmniej doświadczeni marynarze. Plotki głoszą, że do walki wezwano nawet majtków ze wszystkich najbliżej leżących baz, oraz wszystkie okręty, jakimi Marines dysponowali, nawet jeśli miały tylko tyle miejsca, by przewieźć na nich dwie, lub
trzy armaty. Zaś po przeciwnej stronie byli oni. Piraci.
Nic,
ani mordercze fale, ani błyskotliwe manewry sterników i
nawigatorów, ani najbardziej celne strzały nie były w stanie
przechylić szali zwycięstwa na stronę tych kilku okrętów spod
czarnych bander. Jako jeden z ostatnich statków poszła na dno
Thousand Sunny, a większa część załogi Słomianych, oraz
wspierających ich piratów spod innych znaków (co w kilka miesięcy
później nazwano szumnie „Sojuszem Słomianego”) trafiła do
więzień.
Fala
pospiesznych, nienagłaśnianych w żaden sposób i niepublicznych
egzekucji zakończyła Wielką Erę Piratów.
Cóż
z tego, skoro był to również dzień zwiastujący początek końca
Światowego Rządu. Rewolucjoniści, którymi dotąd jedynie nianie
straszyły krnąbrne dzieci, podnieśli łeb i wychynęli z
najciemniejszych kątów, z głebin morza, ze szczytów gór...
Niektórzy powiadają, że spadli nawet z samego nieba, lecąc na
skrzydłach wichru i zadając śmierć swoim zaprzysięgłym wrogom.
Marines, najświetniejsza, najbardziej wszechstronna armia na
świecie, przed którą ustępowały siły każdego spośród
ziemskich królestw, poszli w rozsypkę. Światowy Rząd, ten kolos
na glinianych nogach, chwiał się dostatecznie długo, by z łoskotem
upaść i pogrążyć się w czeluściach morza.
Nie
do końca wiadomo, co spowodowało tak nagły i tak wściekły atak.
Czy tajny proces i pospieszna egzekucja Słomianego Kapelusza
Luffy'ego podjudziła jego ojca i brata, stojących na czele Rebelii?
Czy może był to jedynie smutny zbieg okoliczności? Dość, że
Monkey D. Dragon i Sabo dostali swoją zemstę, na którą w pełni
zasłużyli. Świat zaś nieubłaganie szedł naprzód.
Wielu
wierzyło, że po klęsce Rządu, Dragon ogłosi się Cesarzem. Być
może ci głupcy chcieli, by władza spoczęła w rękach jedynego
władcy, by mogli spróbować nim manipulować, Dragon okazał się
jednak dla nich zbyt przebiegły. Szybko przekształcił swoje wojsko
rewolucyjne w nową Marynarkę Wojenną i nakazał przeczesanie
akwenu w okolicach Raftel w poszukiwaniu szczątków okrętów i
ocalałych ludzi. Niestety, patrole nie znalazły niczego poza
butwiejącym drewnem. Wylądowały jednak na Raftel, gdzie rozwiązana
została tajemnica legendarnego One Piece - skarbu Króla Piratów.
Była nią ostatnia z Wielkich Starożytnych Broni - moc, zdolna
znieśc podziały i zbudować świat na nowo, czyniąc z niego
jedność.
Dragon
już wtedy był w trakcie przebudowy administracyjnej swojej nowej
zdobyczy - terenów podległych dawniej Rządowi - w tym odkryciu
wyczuł więc dla siebie szansę, by przewidziany przez siebie układ
utrwalić na wieki wieków.
Red
Line zapadła się więc w głębiny, pozostawiając po sobie łańcuch
skalistych, otoczonych rafami wysepek. Reverse Mountain przestała
istnieć. Marzenie wszystkich wizjonerów poszukujących legendarnego
morza All Blue ziściło się. Podziały zniknęły, a świat
stanowił teraz jeden kawałek morza usiany
skrawkami lądu jak nocne niebo gwiazdami.
Dragonowi
nie udało się jednak przekształcić wszystkich wysp w jeden,
zjednoczony organizm. Jego wymarzona Unia składała się z
kilkunastu większych królestw pozostałych po Światowym Rządzie,
które dostrzegły w zjednoczeniu siłę polityczną i militarną.
Pozostałe wyspy albo ogłosiły suwerenność, albo stały się
siedliskiem bezprawia, bezpieczną przystanią dla tych setek
piratów, których nie wyłapano pod koniec Pirackiej Ery. Chociaż
ich pierwotny cel - skarb Złotego Rogera - zniknął im już z oczu,
do tej pory starają się zyskać bogactwo i sławę, przemierzając
ocean ścieżką wolności i swobód. Poza bezpiecznymi wodami Unii
schronili się również ci, którzy pragną odbudowy starego
porządku i przywrócenia światowej dominacji Tenryuubito i Gorosei
nad wszystkimi wyspami.
Jednak
to, co się wydarzy, kto w tej walce zwycięży, a kto polegnie na
dnie, wciąż jest nierozstrzygnięte i zakryte przed nami mgłą
tajemnicy. Czas wszystko pokaże...
~***~
Red
Desert Island była najbardziej na zachód wysuniętą wyspą w tej części morza, leżącą
kilkaset mil morskich za Oharą. Owiana złą sławą niegościnnego
i morderczego dla podróżnych miejsca, ta pustynna wyspa pokryta
skalistą, czerwonawą pustynią, której zawdzięcza nazwę, była
jednak zamieszkała.
Na
północnym brzegu wznosiło się kilka chwiejących się lepianek z
mułu i słomy, oraz bardziej stabilne baraki i budowle z kamienia -
pozostałości po znajdującym się tutaj niegdyś więzieniu.
Obecnie to miejsce zapomniane zostało przez większość
administracji, stając się wolnym portem i bezpieczną przystanią dla okolicznych
zbiegów, męt i najemników, którzy tłumnie na nią ściągali ze wszystkich stron.
Barman
i właściciel jedynej w osadzie tawerny przecierał właśnie swoje
szklanki, którym niestety czystości przez to nie przybywało, kiedy
zbite byle jak z desek drzwi odskoczyły mocno od futryny, otwierając
się z hukiem...
Hmm... Zapowiada się świetnie! Początek jest tajemniczy, ale opisanie przeszłych wydarzeń wyszło genialnie. Bardzo ciekawa koncepcja. Mam nadzieję na coś dobrego i wciągającego. Życzę weny i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy!
OdpowiedzUsuń